Episode #286 : „Szczury Wrocławia. Kraty” Robert J. Szmidt – „must-read” dla wszystkich fanów zombie!

szczury

Tytuł: „Szczury Wrocławia. Kraty”

Autor: Robert J. Szmidt

Wydawnictwo: Insignis.

Liczba stron: 612

” 10 sierpnia 1963. Epidemia czarnej ospy, po której Wrocław został obięty ścisłą kwarantanną, staje się preludium znacznie poważniejszych wydarzeń. W ciągu zaledwie kilku godzin milicja oraz wezwane na pomoc oddziały wojska tracą kontrolę nad mnożącymi się w zastraszającym tempie hordami nieumarłych. Z dnia na dzień upada stary porządek rzeczy. Garstka ludzi próbuje znaleźć ocalenie za murami więzienia. Cena ich bezpieczeństwa jest wysoka: na wolność wydostają się najgroźniejsi przestępcy. W tym wielu skazanych na śmierć morderców, którzy są najlepiej przystosowani do przetrwania w chaosie, jaki ogarnął miasto. Jednym z nich jest Fabian Sprycha, bezwzględny zabójca i kanibal, który zrobi wszystko, by ludzie mu podobni objęli władzę nad Wrocławiem.”

„Szczury Wrocławia. Kraty” są kontynuacją historii, zapoczątkowanej cztery lata temu. Mimo iż nie znałam wcześniejszego tomu, to ten wbił mnie w fotel do tego stopnia, że nadal jestem pod wrażeniem. Autor świetnie połączył fakty historyczne z fabułą fantastyczną i jednocześnie sprawił, że czytelnik mógł poczuć realność wydarzeń z każdą kolejną stroną. Jestem zaskoczona, że książka o żywych trupach spodobała mi się do tego stopnia, że zamierzam sięgnąć po jej pierwszy tom. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się tak dobrze napisanej i przemyślanej historii. Co więcej, mamy tutaj trzech narratorów, dzięki którym poznajemy losy bohaterów z różnych perspektyw.

Każdy detal ma swoje znaczenie. Momentami, historia przyprawia o mdłości. Jednak całościowo jest bardzo dosadna i autentycznie można się trochę przestraszyć. Aczkolwiek fani gatunku pewnie będą mieć świetną zabawę, czytając tę powieść.

Dodatkowo na końcu książki zostało dodane opowiadanie z uniwersum, które w moim odczuciu było naprawdę ciekawym dodatkiem do całości.

Zwykle nie czytuję tego typu historii, jednak cieszę się, że sięgnęłam właśnie po tę pozycję. Była ona ciekawą przygodą i na pewno sięgnę po tom pierwszy.

 

Z czytelniczym adieu,

Meg.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s