Episode #271 : Warsaw Comic Con 2018 – Fall Edition. Propsy? Czy disy? Zapraszam na krótką relację z jednego z największych konwentów w Polsce.

Witajcie!.

Chwilę mi zajęło, nim wreszcie ogarnęłam życie i zebrałam się do napisania kilku słów na temat Warsaw Comic Con. Stało się to niepisaną tradycją, że o takich wydarzeniach piszę trochę więcej niż na Instagramie czy innych social mediach.

Zatem, zacznijmy tę przygodę.

Po raz kolejny, Warsaw Comic Con, zostało zorganizowane w Ptak Warsaw Expo w podwarszawskim Nadarzynie. Miejsce ogólnie całkiem w porządku, choć kwestia dojazdu tam nadal pozostaje do rozwiązania. Ale nie warto narzekać, bo można dotrzeć bez problemów większych. ( Przynajmniej tym razem, nie musiałam czekać dwie godziny na autobus).

Na tej edycji zgłosiłam się na wolontariat i była to najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć, choć na początku wcale się na to nie zapowiadało. Jako że jestem osobom lubiącą wyzwania, stwierdziłam, że zobaczenie tej imprezy od zaplecza, będzie dla mnie niezwykle cennym doświadczeniem. I, oh boy, było świetnie!

Oczywiście nie było tak, że coś tam poprzestawiałam, poustawiałam i miałam z głowy. O, nie, nie. Taki pro tip dla wszystkich, którzy chcą się zgłosić na wolontariat na imprezy masowe: nastawcie się na naprawdę ciężką pracę. Bo mam wrażenie, że większość osób, która zgłasza chęć pomocy, nie zdaje sobie sprawy jak to wszystko funkcjonuje. W przypadku Warsaw Comic Con było dokładnie tak samo. Duża część wolontariuszy się wykruszyła i została nas niewielka grupa, która próbowała jakoś wszystko poskładać. I wydaję mi się, że zrobiliśmy kawał dobrej roboty.

Jeśli chodzi o samo wydarzenie, to było wiele punktów, które nie wypaliły. Dużo rzeczy było pomieszanych, ale odniosłam wrażenie, że jeśli ktoś chciał znaleźć daną atrakcję czy prelekcję, mógł to zrobić bardzo szybko. Mapek czy programów w formie papierowej nie widziałam a aplikacja działała jak chciała…

Jednak mimo to, ta edycja była naprawdę dobra. Mam nadzieję, że przyszła będzie jeszcze lepsza, bo widać mały progres w organizacji.

Co prawda ogólny chaos to drugie imię tego typu wydarzeń i ma to swój niepowtarzalny urok, to i tak jest jeszcze wiele rzeczy do poprawy. Pisałam to już przy poprzedniej edycji i napiszę i teraz: warto odwiedzić Nadarzyn i dobrze się bawić. Bo o to właśnie chodzi w tego typu wydarzeniach. Poznawanie nowych ludzi, spotkania z gwiazdami wszelakimi nie tylko filmów i seriali, które są główną atrakcją też są atrakcją, która pozostawia po sobie wiele niezapomnianych wspomnień.  I porównywanie tego wydarzenia do innych podobnych jest bezsensu, bo każde z nich jest inne i ma swoje wady.

Jeśli ktoś z Was się zastanawia, czy warto wybrać się na polski Comic Con, to moja odpowiedź to: JAK NAJBARDZIEJ! 🙂 Sprawdźcie na własnej skórze, czy warto.

A na dole  zamieszczam jeszcze kilka pamiątek, które przywiozłam z tej edycji :

Z konwentowym adieu,

Meg.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s