Episode #269: „Asssassin’s Creed. Last Descendants. Ostatni potomkowie. Przeznaczenie bogów” Matthew J. Kirby. – finał serii, który pozostawia niedosyt.

assassin-s-creed-last-descendants-tom-3-przeznaczenie-bogow-b-iext53152336

Autor: Matthew J. Kirby

Tytuł: „Assassin’s Creed. Last Descendants. Ostatni Potomkowie. Przenaczenie bogów.”

Liczba stron: 414.

Wydawnictwo: Insignis.

Do odnalezienia pozostał ostatni fragment Trójzębu Edenu. Dwie pozostałe części tego potężnego artefaktu – ząb wiary i ząb strachu- wpadł już w ręce działającego samodzielnie byłego agenta templariuszy- Isaiaha. Z zębem oddania stałby się niepokonany. Tymczasem Owenowi i jego towarzyszom udaje się przekonać templariuszy i asasynów do połączenia  sił w celu powstrzymania Isaiaha, póki jest to jeszcze możliwe. W symulacji która odtwarza wydarzenia sprzed przeszło tysiąca lat, duński wojownik Styrbjorn Silny prowadzi Jomswikingów przeciw królowi Danii, Haraldowi Sinozębemu. To właśnie tereny, na których ścierają się armie Wikingów, kryją tajemnicę ostatniego fragmentu Trójzębu. To tam wyjaśni się, jaki los pisany jest światu, co kryje się za nieświadomością zbiorową nastoletnich bohaterów i jakie jest prawdziwe znaczenie związków pomiędzy ich przodkami.

Historia została już zapisana, reszta spoczywa w rękach Owena, Jabiera i pozostałych, którzy sprzymierzyli się wbrew temu, co ich dzieli. To, co zrobią, na zawsze odmieni świat Assassin’s Creed.

Finał trylogii, która od samego początku wzbudziła moje zainteresowanie, choć nie przyjęłam jej tak entuzjastycznie, jak to miało miejsce z twórczością Bowdena. Kirby ma wyjątkowy sposób wprowadzania swojego czytelnika w świat, który jest tak różnorodny i pogmatwany jak to tylko możliwe. Tempo akcji oraz jej zwroty mogą przyprawić o zawrót głowy a nowe odkrycia bohaterów wprawiają w osłupienie.

W finałowym tomie, autor przeszedł samego siebie, łącząc w sobie wszystko to, co w tej serii było świetne, czyli młodych potomków asasynów i templariuszy, którzy współpracują razem w imię wyższego dobra, podróże w czasie i przygoda, której finał jest zaskakujący.

Szkoda, że musieliśmy się pożegnać z Owenem i spółką, bo według mnie ta historia miała potencjał na coś więcej. Zakończenie też nie jest takie do końca jednoznaczne, dlatego też żywię głęboką nadzieję, że autor nie porzuci tematu i jeszcze coś napisze w tym uniwersum.

Z czytelniczym pozdrowieniem,

Meg.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s