Episode #249 : „Jak upolować pisarza?” – Sally Franson.

jakupolowacpisarza

Autor: Sally Franson.

Tytuł: „Jak upolować pisarza?”

Liczba stron: 377.

Wydawnictwo: Znak. Litera Nova.

Casey Pendergas jest ambitną dyrektorką kreatywną w agencji reklamowej i czuje się świetnie w świecie brandów i nowinek ze świata mody. Jest bardzo ambitna i bezwzględnie pnie się po szczeblach kariery. W wolnych chwilach czyta Instagrama…

Kiedy jej szefowa wpada na genialny pomysł zatrudnienia pisarzy do kampanii reklamowej, Casey ma pozyskać najbardziej gorące nazwiska tej branży. Gdy na pierwszy ogień trafia się przystojny Ben, sprawy zaczynają się wymykać spod kontroli…

Co wyniknie z tego spotkania? Na pewno wiele dziwnych sytuacji.

Sięgając po tę powieść, nie byłam do końca przekonana na co się piszę tak naprawdę. Z opisu wynikało, że jest to historia o ambitnej dziewczynie, która robi wszystko by osiągnąć sukces i nagle się zakochuje. Schemat, jakich wiele w tego typu literaturze, ale tak nie do końca można powiedzieć, że w tym wypadku się sprawdził.

Co prawda, mamy tutaj wątek prężnie rozwijającej się kariery i dochodzenia do wszystkiego nawet po trupach. Głównie widzimy Casey w jej naturalnym środowisku, czyli pracy. Więc nie jest to do końca opowieść całkowicie skupiona na romansie. Owszem, pojawia się tutaj element romantyczny. Ba, nawet kilka zabawnych sytuacji się tu znalazło, ale czy była to powieść, którą przyrównałabym do „Diabeł ubiera się u Prady”? Raczej nie, przynajmniej w moim odczuciu taką nie była.

Jak powieści Lauren Weisberger nie lubię, to historia Casey mnie zaintrygowała. Czytało mi się ją bardzo dobrze, choć nie do końca mogę powiedzieć, że przypadła mi ona do gustu. Choć główną bohaterkę da się lubić, mimo początkowego bardzo irytującego zachowania, to oceniając ją po całości książki, stwierdzam że jest nawet fajną bohaterką.

Miała kilka ciekawych wątków i nie ukrywam, że kilka razy się uśmiechnęłam, czytając. Jednak nie mogę powiedzieć by mnie powaliła na kolana i sprawiła, że chciałabym do niej wracać.

Jest to dobra lektura na letnie wieczory, bo czyta się ją szybko. Ale też daje trochę do myślenia, zwłaszcza jeśli chodzi o podejście do pracy i swoich własnych ambicji, które czasem mogą przyćmić nam to, co jest najważniejsze w życiu.

Jak na powieść debiutancką, jest ona naprawdę fajnie napisana. Czy polecam? Owszem, jeśli lubicie eksperymentować z książkami. Na pewno ta będzie to dla was ciekawa lektura, nawet jeśli sam gatunek nie jest tym, po który zwykle sięgacie.

Z czytelniczym pozdrowieniem,

Meg.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s