Episode #233 : Starożytna Japonia i historia, która mnie poruszyła. – „Tancerze Burzy” Jay’a Kristoffa.

tancerzeburzy

Autor: Jay Kristoff.

Tytuł: „Wojna Lotosowa. Tancerze Burzy. Tom 1”

Liczba stron: 445.

Wydawnictwo Uroboros.

Skażony i zatruty przez przemysł krwawego lotosu świat wysp Shima, w którym demony i bóstwa z japońskich mitów współistnieją z posługującymi się rozwiniętą technologią przedstawicielami tajemniczej Gildii, a miliony poddanych trudzą się i umierają pod okrutną władzą szoguna, zmierza ku nieuchronnej ekologicznej i społecznej katastrofie. I oto pozornie przypadkowe wydarzenie – spotkanie młodej łowczyni z gryfem, którego schwytała na rozkaz swego szalonego władcy- staje się początkiem decydujących zmian zarówno w życiu bohaterki, jak i w historii całej krainy i jej mieszkańców.

Jedna z najlepiej napisanych współczesnych steampunkowych powieści z elementami fantasy, jaką czytałam. Jestem bardzo miło zaskoczona. Świat, do którego zaprosił mnie Jay Kristoff jest pełnokrwisty, pełen demonów, bóstw i mitologii. Pełen odniesień do kultury Japonii i jej wierzeń a także magii, która dopełnia tego wrażenia. Jest to opowieść o  przyjaźni, miłości, cierpieniu i próbie poradzenia sobie w świecie, dla którego jedynym ratunkiem jest zmiana od podstaw. Co mnie urzekło w tej historii to fakt, że autor nie używa tu oklepanych motywów jeśli chodzi o potwory i legendy a sięga po coś, co jest świeże i nadaje powieści niezwykły klimat. Dystopijne miasto wraz z bóstwami, demonami i innymi marami to dość ciekawe połączenie. Dodając do tego aspekt ekologiczny, który zdaje się być głównym motywem całej historii, dostajemy porywającą powieść. Choć wiele scenariuszy można przewidzieć, to wartość przesłania, jakie ze sobą niesie rekompensuję tę lekką powtarzalność schematów.

Czasami najlepsze historie to te, które już kiedyś słyszeliśmy. Moim zdaniem, jest to jedna z tych książek, po które powinien sięgnąć każdy fan dobrej literatury. Niezależnie czy lubi fantasy czy też nie. Ja na pewno sięgnę po kolejne tomy, gdyż końcówka pozostawiła wiele pytań. I mam nadzieję, że choć część z nich zostanie wyjaśniona w kolejnych tomach.

Z czytelniczym adieu,

Meg.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s