Episode #210 : „Ladies and gents, this is the moment you waited for…” czyli coś o początkach showbiznesu w musicalowej wersji – „The Greatest Showman”

large_greatest-showmna

Tytuł: „The Greatest Showman” / „Król Rozrywki”.

Reżyseria: Michael Gracey.

Muzyka: John Debney, Justin Paul. Joseph Trapanse

Scenariusz: Bill Condon, Jenny Bicks.

Czas trwania: 105 minut.

Występują: Hugh Jackman, Michelle Williams, Zac Efron, Zendaya, Rebecca Williams.

Data premiery: 20.12.2017 (USA)

Historia, opowiedziana w tym filmie to taki typowy American-Dream. Od zera do milionera niemalże. P.T Barnum ( Hugh Jackman) od zawsze marzył by zrobić coś wielkiego, coś czym zaskoczy świat i dzięki czemu da swojej żonie Charity ( Michelle Williams) i córkom godne życie. Postanawia kupić muzeum figur woskowych, które przekształca w muzeum osobliwości.  Plany Barnuma nie idą tak gładko, jakby się spodziewał ale dzielny artysta nie poddaje się. Jego trupę wkrótce nazywa się „cyrkiem” i tak, powstaje historia sztuki cyrkowej, która zadziwia nas aż po dzień dzisiejszy.

Niezwykle piękna, hollywoodzka historia osadzona w czasach, gdzie wszystko opierało się o zachowywanie pozorów. Gdy nagle przychodzi sobie człowiek znikąd i mówi: ” chcecie rozrywki? To wam ją zapewnię!”. Od słowa do czynu długa droga, lecz Barnum zdaje się żyć tylko tym jednym marzeniem, trochę zapominając o swojej rodzinie, co z biegiem historii mu się odbija…

Nie ma nic, do czego mogłabym się przyczepić w tym filmie. Przepiękna scenografia, widowiskowe choreografie, które sprawiały, że chciałam wstać z fotela i tańczyć oraz porywająca muzyka, której słowa wpadają od razu w ucho i kostiumy, dopełniające całości sprawiają, że jest to idealny film, gdy chcemy się trochę rozerwać. Może i podążyć za własnymi marzeniami i zrobić coś, czego boimy się zrobić ze względu na opinię innych. Bardzo amerykański i bardzo widowiskowy. Tak mogę w dwóch słowach opisać ten film.

W kwestii aktorskiej, też nie mam się do czego przyczepić. Hugh Jackman i Zac Efron mają między sobą tak niezwykłą dynamikę, że mam ochotę obejrzeć obu panów w jakimś wspólnym, poważniejszym projekcie. Zendaya, którą poznałam poprzez film „Spiderman.Homecoming” też mnie zadziwiła. Ogólnie aktorsko film świetny.

Jednak jest jedna rzecz, do której mogę się jednak ciut przyczepić. A mianowicie, synchronizacja głosów. Były momenty, w których to w ogóle ze sobą nie grało i aktor poruszał ustami a z małym opóźnieniem zaczynała się piosenka. To może być małym minusem, ale może tylko dla mnie, bo ja się czasem lubię przyczepić do takich drobiazgów.

Podsumowując, polecam gorąco obejrzeć ten musical. Jestem ogromnie zaskoczona, że tak bardzo mi się spodobało, bo nie przepadam za bardzo za musicalami. A tu taka miła niespodzianka. W mojej ocenie : 9.5/10.

Z filmowym adieu,

Meg.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s