Episode #209: Welcome to the year 2018.

Witajcie!

Boże, to już 2018… Czas leci. I kolejny rok funkcjonowania mojego bloga się rozpoczął. Każdy ma jakieś postanowienia na nowy rok, a ja mam cele do realizacji. A w tym roku, zamierzam trochę częściej pisać na blogu ( dwie, trzy notki w tygodniu, jak czas pozwoli), dodawać filmiki na YouTube( raz, dwa razy w tygodniu). I popracować nad swoim warsztatem, bo już najwyższy czas coś z tym zrobić. Wiem, że te cele nie są jakieś wygórowane, ale od czegoś trzeba zacząć.

Będzie trochę więcej o filmach i komiksach a także o gadżetach, związanych z filmami czy książkami.

Dzisiaj zamierzam Wam opowiedzieć o książkach, które przeczytałam w 2017 a o których nie zdążyłam napisać na blogu. Zatem, zaczynajmy.

1. The_ACOTAR_series.png

Seria: „Dwory”

Autor: Sarah J. Maas.

Rok wydania: 2015-2017.

Wydawnictwo: Uroboros.

1. „Dwór cierni i róż”

Pierwsza część historii Feyry, młodej dziewczyny, która przez wiele lat musiała utrzymywać rodzinę, po tym, jak jej ojciec stracił całą fortunę. Podczas jednej ze srogich zim, dziewczyna zapuszcza się w pobliże muru, który oddziela ludzki świat od Prythianu, krainy zamieszkałej przez magiczne stworzenia, które niegdyś władały światem.  Gdy na polowaniu zabija ogromnego wilka, kilka dni później u progu jej domu pojawia się Tamlin, fae wysokiego rodu, w postaci ogromnej bestii i żąda zadośćuczynienia za jej czyn.

Feyra staje przed trudnym wyborem – albo zginie w nierównej walce albo zgodzi się opuścić swoją rodzinę i zamieszkać w magicznej krainie wraz z okrutnym księciem.

Mimo, iż dzieli ich wszystko, wiek, pochodzenie i nienawiść, jaka narosła między ich rasami przez wiele stuleci, Feyra i Tamlin zaczynają się do siebie zbliżać…

Ot i tak zaczyna się wielka love-story, która z początku może wydawać się urocza i zachwycająca. Wiele osób mówiło mi, że pierwszy tom jest najgorszy. A mnie się on początkowo bardzo podobał. Choć jakoś szczególnie nie przepadałam za Tamlinem, który zachowywał się jak ostatni idiota, to i tak, śledzenie historii jego i Feyry było dość przyjemnym przeżyciem.

Pierwsza część serii zawsze jest tą, która albo zachęca do sięgnięcia po kolejne albo zniechęca kompletnie. Tutaj wydawało się, że historia jest ładnie zakończona i można by ją zostawić tak, jak jest. Jednak kilkanaście ostatnich stron trochę zakłócało ten pomysł. I powstała kolejna część.

„Dwór cierni i róż” jest ładną opowiastką. Takim czytadełkiem, które przyjemnie odrywa od rzeczywistości. Bohaterowie tej książki są czasami męczący i strasznie irytujący, zwłaszcza główna bohaterka. Aczkolwiek, ja ją polubiłam. Dałam jej szansę, choć jej zachowanie czasem przyprawiało o ból głowy. Co mi się najbardziej podobało to konstrukcja świata. Prythian wydał mi się dziki, nieznany, pełen magii i tajemnic, o których chciałabym poczytać w kolejnych tomach. Tutaj Sarah pokazała, że potrafi wykreować cudowny świat. Natomiast cała reszta trochę mnie rozczarowała. Oczekiwałam może zbyt dużo i dostałam trochę taki kotlet. Ale jeśli ktoś chce się zrelaksować przy niewymagającej lekturze, to ta na pewno tak ową będzie. Jeśli macie okazję i czujecie się na siłach, polecam serdecznie przeczytać wersję oryginalną.

2. „Dwór mgieł i furii”

Oh, brother… To będzie ciekawe. Zatem zacznijmy od krótkiego podsumowania. Feyra po tym, jak ocaliła Prythian od okrutnej Amaranthy, szykuje się do poślubienia swego ukochanego Tamlina. Jest otoczona luksusem i traktowana jak królowa, lecz nie do końca to chciała osiągnąć… Nadal prześladowały ją straszliwe koszmary wymyślnych tortur Amaranthy, zbrodni, które musiała popełnić by się od niej uwolnić i świadomość przysięgi, jaką złożyła obcemu księciu… Księciu, który okazał się być największym wrogiem Tamlina i najpotężniejszym z książąt Prythianu…

Książę Dworu Wiosny stara się by jego przyszła żona nie myślała o niczym, lecz ona czuje, że się dusi. I że jeszcze trochę a tego wszystkiego nie wytrzyma. W tym momencie pojawia się Rhysand i zabiera ją do swojego Dworu.. A tam Feyra poznaje, co to wolność i swoboda. Czuję się na właściwym miejscu, ale i jednocześnie czuje, że zawodzi Tamlina…

Dwór Nocy wydaje jej się miejscem idealnym, a jego mieszkańcy byli niebezpieczni i jednocześnie godni zaufania…

Może zacznę od tego, że czytałam tę książkę prawie trzy tygodnie, co jest jak na mnie rekordem świata, bo zwykle zajmuje mi to góra dwa dni. Niestety tłumaczenie sprawiło, że nie mogłam się cieszyć historią, a zwracałam uwagę na dziwaczne nazwy czy inne kwiatki, których już teraz nie pamiętam. I może to i lepiej. Ogólnie, słyszałam opinię, że zakocham się po prostu w tej części i będę miała ochy i achy, bo Rhysand  i Dwór są tacy cudowni i w ogóle… Cóż. Muszę rozczarować wszystkich, którzy tak twierdzili, bo mnie nie zachwyciła ta część. Wręcz przeciwnie, nie sprawiła mi przyjemności. Rhysand jest naprawdę fajną postacią. Polubiłam go i jego dwór. Choć ten wydał mi się znacznie bardziej interesujący niż rzeczony książę i tylko w sumie dla nich, czytałam tę historię dalej.

Poza tym, to szału nie ma i nic mi nie urwało… Zrobiłam sobie przerwę od twórczości Sarah J. Maas, bo w zeszłym roku miałam jej troszkę przesyt. Ale w tym roku, zamierzam jeszcze doczytać serię „Dworów” i skończyć „Tower of Dawn”, który to z kolei jest spin-offem do serii „Szklany Tron”.

2 . grisza_polskie

Seria:” Trylogia Grisza”

Autor: Leigh Bardugo.

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc.

„Cień i kość” – Ravka, niegdyś potężna i dumna, jest dziś otoczona przez wrogów i rozdarta przez Fałdę Cienia – pasmo nieprzeniknionej ciemności, w której czają się przerażające potwory. Niespodziewanie pojawia się nadzieja. Osierocona dziewczyna, która okazuje się mieć w sobie moc, o jakieś dawno nie słyszano w tym regionie… Alina Starkov była zwyczajna dziewczyną, nigdy niczym się szczególnie nie wyróżniała. Jednak podczas podróży przez Fałdę, wyzwala w sobie dawno uśpioną moc, która sprowadza na nią zainteresowanie wszystkich. W tym i tajemniczego Darklinga, uznawanego za najpotężniejszego człowieka w Ravce.

Dzięki niemu, Alina zaczyna odkrywać swoje możliwości… Lecz jego zainteresowanie okazuje się nie takie bezpodstawne. Gdy dziewczyna odkrywa plan, jaki przygotował dla niej Darkling, postanawia uciec… A w podróży towarzyszy jej dawny przyjaciel i doskonały tropiciel – Mal.

Gdy sięgałam po tę serię nie do końca byłam pewna, czego mam się spodziewać.  Lecz kiedy zanurzyłam się w świat, jaki wykreowała Leigh Bardugo, pochłonął mnie doszczętnie. Miejsca i ich historia zdają się być zupełnie odrębną opowieścią, co uważam jest bardzo dużym plusem. Książkę czyta się bardzo szybko, jednak mam zastrzeżenia co do tłumaczenia. Tylu błędów stylistycznych w jednym tekście to ja dawno nie widziałam, przez co odbiór całej historii był trochę toporny. Starałam się na to nie zwracać uwagi, lecz nie zawsze mi się to udawało. Bohaterowie są ciekawi, zwłaszcza główny czarny charakter, który przez większość pierwszego tomu, zdawał się być tym, który chce pomóc Alinie i wyzwolić Ravkę… Jednak jego plany szły w zupełnie innym kierunku, jak się okazało. Jeden z lepiej rozpisanych „wrogów”, o jakim ostatnio czytałam. Pod tym względem super.

„Szturm i Grom” – w tej części, Mal i Alina, muszą odnaleźć legendarnego jelenia Morozova, który działał jako wzmacniacz mocy Griszów. Nasza bohaterka jest prześladowana przez duchy osób, które pozbawiła życia podczas ostatniej próby ucieczki przed Darklingiem, którego moc nabiera przerażającej siły. Alina staje się co raz bardziej świadoma tego, że jej moc może być kluczem do pokonania tyrana… Jednak z drugiej strony, to co jej mówił, teraz nabierało większego sensu…

Ta część, zabiera nas w pełną przygód podróż przez morza i kontynenty, podczas której to Alina musi dokonywać kolejnych wyborów. Nie zawsze trafnych i nie zawsze zgodnych z tym, czego pragnęła.

Drugi tom przeszedł na kolejny poziom. Podobała mi się różnorodność postaci, jaka się w nim ukazała oraz tempo akcji zadziałało na jej korzyść. Całkiem zgrabnie napisana kontynuacja, która pozostawia otwarte drzwi do kolejnej części.

I tak, jak w przypadku „Dworów” tak i tutaj, trzecią część przeczytam dopiero w 2018 roku. A z tego, co czytałam na odwrocie, zapowiada się ciekawie. Zatem, czekam niecierpliwie na moment, w którym zasiądę do lektury.

3. jezykcierni.

Tytuł: „Język Cierni”

Autor: Leigh Bardugo

Wydawnictwo: MAG.

Liczba stron: 291.

Jest to zbiór niezwykle pięknie ilustrowanych baśni, inspirowanych uniwersum Griszów. To jest typ opowieści, którą bohaterowie tej serii mogli słyszeć w dzieciństwie. Autorka przenosi nas w niezwykłe miejsca, w których brutalne czyny są przestrogą dla innych. Tak, jak to w bajkach bywa, tak i tutaj, historie zawsze kończą się jakimś morałem. Jak dla mnie, ta książka jest przepiękna nie tylko pod względem merytorycznym, ale przede wszystkim jest cudnie zilustrowana. Już sama okładka krzyczy: „Kup mnie! Na pewno nie pożałujesz!” Leigh Bardugo stała się jedną z moich ulubionych pisarek fantasy ostatnio. Czytałam kilka jej książek i każda z nich miała w sobie magię i pewnego rodzaju nietuzinkowość i świeżość, co bardzo przypadło mi do gustu.

4. „Shades of Magic” V.E Schwab.

ShadesMagic-US-740x370

Seria: „Shades of Magic”

Autor: V.E Schwab.

Wydawnictwo: Titan Books/ Zysk-Ska.

O tej serii opowiadałam w moim ostatnim filmiku, zatem podrzucam Wam tylko linka, co by się nie powtarzać po raz kolejny:

No i na finał zostawiłam książkę, która mnie rozwaliła na łopatki i sprawiła, że nie mogłam się pozbierać przez długi czas. Tak, dobrze myślicie. To książka Cassandry Clare, której twórczość ma na mnie taki właśnie wpływ. Zwłaszcza,gdy moje książkowe buzia cierpią męki dantejskie!

LOS_cover

Tytuł: ” Lord o Shadows”

Autor: Casandra Clare.

Seria: „The Dark Artifices”

Liczba stron: 700.

Życie Nocnego Łowcy opiera się na obowiązkach i honorze. Świat Nocnych Łowców jest stałą przysięgą i nie ma świętszej przysięgi jak ta między parabatai – parterom w walce, którzy przysięgają się chronić, umierać za siebie lecz nigdy nie mogą się w sobie zakochać.

Emma Carstairs zrozumiała, że miłość, jaka połączyła ją z Julianem nie jest tylko zakazana- może zniszczyć ich oboje. Wie, że powinna się od niego odsunąć, ale jak może to zrobić, gdy Blackthornom grożą wrogowie ze wszystkich stron?

Jedyną nadzieją pozostaje Czarna Księga Umarłych – złowroga księga magii o przerażającej mocy. Wszyscy jej pragną. I tylko Blackthornowie potrafią ją odnaleźć. Uwiedziona podstępną umową z Królową Jasnego Dworu, Emma wraz ze swoją przyjaciółką Cristiną oraz Markiem i Julianem wyruszają wgłąb Dwórów Faeries, gdzie piękno jest tylko zasłoną do okrucieństwa i żadna obietnica nie jest pewna.

W międzyczasie, narastające napięcie między Podziemnymi a Nocnymi Łowcami, doprowadza do powstania Kohorty, która zrzeszała w sobie nie tylko Nocnych Łowców ale i Podziemnych, którzy nie zgadzali się z działaniami Clave. Chcą za wszelką cenę wyjawić wszystkie sekrety Juliana i przejąć władzę nad Instytutem w Los Angeles.

Kiedy Podziemni odwracają sie od Clave, nowy wróg się pojawia w postaci Władcy Cienia- Mrocznego Króla Faeries, który wysyła swoich najdzielniejszych wojowników by zabić tych, którzy mają w sobie krew Blackthornów i ukrać Czarną Księgę. Czując zbliżające się zagrożenie, Julian musi podjąć ryzyko, które zaważy na życiu wszystkich…

Ta książka po prostu mnie rozwaliła na łopatki i nie mogłam się długo pozbierać po jej przeczytaniu. Cassie ma zdolność rozszarpywania moich uczuć na drobne kawałki… I tak też się stało w tej części „The Dark Artifices”… Jak kocham tą kobietę , tak bym ją zamordowała gołymi rękami za niektóre sytuacje i za moje biedne kokoro krwawiące zwłaszcza przy samym końcu.

Nie mogę też nie wspomnieć o wspaniałym świecie faeries, który w tej serii poznajemy bardzo dokładnie. Nie tylko dzięki Markowi, który jest pół faerie, pół Nocnym Łowcą, ale też dzięki wyprawom naszych bohaterów. To, co najbardziej lubię u Cassie to jej opisy miejsc i bohaterowie, którzy kradną serca nawet zanim się pojawią w osobnej serii ( tak było w przypadku Juliana, którego polubiłam już w piątej części „Darów Anioła” gdy po raz pierwszy się pojawił wraz z Emmą).

Książka to na pewno „must-read” dla wszystkich fanów Cassie.  Jednak radzę zapoznać się z „Darami Anioła” nim sięgniecie po „The Dark Artifices”. Ponieważ ta seria dzieje się kilka lat po wydarzeniach, które miały miejsce w „Mieście Niebiańskiego Ognia”, czyli szóstej części „Darów”. Czekam niecierpliwie na kolejny tom serii, który ma się ukazać jeszcze w tym roku.

No to tyle, jeśli chodzi o książki, które przeczytałam w 2017 a nie zdążyłam o nich wspomnieć na blogu. Czas na nowe, fascynujące lektury!

Tymczasem żegnam Was czytelniczo,

Niech moc będzie z Wami,

Meg.

 

 

 

2 myśli na temat “Episode #209: Welcome to the year 2018.

  1. Dwory są… w sumie jak patrzę na to z biegiem czasu to wychodzi, że słabe. Feyra to infantylna postać, która irytowała mnie cały czas. Ostatni tom i koncówka przyprawia mnie o ból głowy. Poświecenie niby bylo, ale jednak nie.
    Trylogia Griszów jeszcze czeka, ale za to Język Cierni czytałam i jest najpiękniej wydaną pozycją w tym 2017 roku. Zdecydowanie.
    Co do Cassandry Clare… no chyba nie moja bajka. Męczyłam się z tą książką okrutnie. Może jakbym czytała od początku (Miasta kości) to byłoby to inaczej, ale że sięgnełam tylko po Władcę cieni to ani te wątki miłosne, ani ten głowny nie porwały.
    Pozdrawiam!
    Podrugiejstronieokładki

    Polubienie

    1. No jak zaczynasz od końca to zwykle świat Cię tak nie wciąga, chociaż to zależy. Mnie Cassie kupiła jakieś 6 lat temu, gdy dostałam „Miasto Kości” w oryginale. I tak jakoś się to toczy do dziś. Uwielbiam tę autorkę, mimo swoich wad, to mam z nią bardzo dobre wspomnienia. Zgadzam się. „Język Cierni” jest pięknie wydaną książką. I bardzo fajne baśnie są w niej zawarte. No ja na razie jestem na 200 stronie ostatniej części Dworów i jestem zaskoczona, że tak szybko mi to idzie. Ale nadal czekam na jakieś konkretne plot twisty. Mam sentyment do Dworu Nocy ( nie do Rhysa jak wszyscy) więc jestem ciekawa, jak się potoczą ich losy, choć wiele osób mi już zdążyło zaspojlerować to i owo. Ale muszę się sama przekonać.
      Pozdrawiam również 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s