Episode #208: Podsumowań nadszedł czas. Czyli hity i kity 2017 roku. Wersja póki co, filmowa.

Witajcie!

Dziś, z okazji ostatniego dnia roku, postanowiłam zrobić małe podsumowanie. Nie miałam okazji napisać o wszystkich książkach, filmach czy serialach, jakie widziałam w tym roku, ale wspomnę o tych, które szczególnie wbiły mi się w pamięć.

Zacznę może od przeglądu filmowego, gdyż w tym roku wyszło wiele wspaniałych produkcji. Jedne lepsze, drugie gorsze, ale zapisały się w mojej pamięci.

Postanowiłam też podzielić filmy na kategorie, więc bez zbędnych wstępów zaczynamy:

1. Film, który mnie zaskoczył.

– „Wonder Woman” od DCCU. Był to jeden z lepszych filmów DC, jaki widziałam na przestrzeni kilku lat ich działalności. Miał w sobie dużo uroku i gdyby nie ostatnie kilkanaście minut, mógłby się starać o miano najlepszego filmu tego roku, ale niestety. Ten finał zważył na całokształcie tej produkcji.

– „ Logan” – Ta produkcja wbiła mnie w fotel i nie bardzo wiedziałam, co mam myśleć. Historia Logana opowiedziana w zupełnie inny sposób niż poprzednio w X-menach. Choć nie przepadam za tymi bohaterami z uniwersum Marvela, to ten film mi się podobała. Był fajnym zamknięciem jakiegoś etapu w MCU. ( choć produkcją zajęła się wytwórnia 20th Century Fox)

– „Bladerunner 2049” – Nie mogłam wyjść z podziwu, jak dobrze wizualnie zrobiony był ten film. Cudowne efekty specjalne i praca scenografów, dała zdumiewający efekt. Gra aktorska też na bardzo wysokim poziomie. Trochę jestem zaskoczona, że film otrzymał tak słabe wyniki we wszystkich box office’ach, bo moim zdaniem zasługuje w pełni na miano dobrej dystopii, co bardzo rzadko się  zdarza w tym gatunku.

2. Film, na który czekałam a okazał się klapą.

– No w tej kategorii bezapelacyjnie wygrywa „Valerian i miasto tysiąca planet”. Film jest przepięknie wykonany. Efekty wizualne są zapierające dech w piersiach i widać, że producenci wydali miliony dolarów na to, by ten obraz wyglądał. Natomiast jeśli chodzi o warstwę fabularną, to tutaj wszystko posypało się, jak domek z kart. Nie dość, że aktorstwo było tak drewniane, że można by otworzyć tartak, to logiczność tej produkcji pozostawia wiele do życzenia i nie, nie ma on nic, absolutnie nic wspólnego z pierwowzorem komiksowym. Jest to jeden z bardzo nielicznych filmów, na których zasnęłam…

– Na drugim miejscu plasuje się „ Justice League” – jedyne, co w tym filmie można by uznać za fajne, to postaci wykreowane przez Jasona Momoę ( Aquaman), Ezrę Millera ( Flash) i Ray Fishera ( Cyborg). A na resztę spuszczę może kurtynę milczenia.

– Na wspomnienie w tej kategorii zasługuje też adaptacja jednej z moich ulubionych książek, czyli „Mrocznej Wieży” Stephena Kinga. Jeden z najbardziej zmarnowanych potencjałów, jaki można było obejrzeć w tym roku. A szkoda, bo historia sama w sobie jest niezwykła. Tak samo aktorzy byli naprawdę dobrze dobrani, a dano im za mało swobody by w pełni mogli pokazać swoją klasę. Przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie.

3. Film, który okazał się świetną zabawą.

W tej kategorii muszę wymienić kilka produkcji.

– „Thor. Ragnarock” – jest to film, który sprawił, że się śmiałam, jak hiena. Zabawny, lekki, przyjemny, w moim ulubionym uniwersum. Po prostu miodzio. Nic dodać, nic ująć w tym przypadku. Historia zaczyna się od momentu, w którym to Thor został uwięziony na drugim krańcu galaktyki przez handlarzy niewolnikami. Właśnie tam spotyka swojego dawnego znajomego, Bruce’a Bannera, który od pewnego czasu jest Hulkiem. Dochodzi między nimi do walki, dzięki której Bruce odzyskuje swoją dawną postać. W tak zwanym międzyczasie, powraca Hela ( Cate Blanchette), przyrodnia siostra Thora i próbuje przejąć władzę nad Asgardem. Oczywiście nasz dzielny bóg piorunów, próbuje temu zapobiec i przy okazji znajduje jedną z Valkirii, które walczyły u boku Odyna i razem stają do walki z okrutną boginią śmierci.

Słyszałam wiele negatywnych opinii o tej produkcji, ale według mnie, jest to jeden z lepszych filmów z uniwersum MCU. Zabawny, zrobiony na luzie, bez zbędnej pompatyczności, jaka miała miejsce w poprzednich filmach o gromowładnym Thorze. Tutaj, powiało świeżością. Aktorsko jak i wizualnie, film świetny. Nic, tylko czekać na kolejne produkcje z kuźni MCU.

– „Guardians of the Galaxy vol.2” – nie dość, że mnie zaskoczył, to jeszcze polubiłam Strażników! Choć nadal nie przepadam za Chrisem Prattem, to całokształt filmu oceniam na mocną piątkę. Świetnie rozwinięci bohaterowie, epickie dialogi, wartka akcja, humor i świetna muzyka sprawiły, że ten film jest jednym z lepszych, jakie widziałam w tym roku.

– „Baby Driver” – Zdecydowanie jest to film, który może wygrać w kategorii : „najlepiej skomponowany film z muzyką 2017”. Reżyser dołożył starać, by ten obraz był dopieszczony pod tym względem i faktycznie jest.

– „ Spiderman. Homecoming” – cudownie uroczy powrót Człowieka-Pająka na łono Marvela. Długo czekałam na dobry film o Spidey’im. I w końcu się doczekałam.

4. Najgorsza kontynuacja serii.

No cóż… Tutaj muszę powiedzieć, że byli to „Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara”. Odgrzewany po raz kolejny kotlet, który nie bawił ani też nic nowego nie wnosił do całej historii. Drewniane aktorstwo i żarty na poziomie człowieka, przewracającego się na skórce od banana… Jedyne plusy tej produkcji to piękna sceneria, muzyka i aktorstwo głównego bohatera. Nic poza tym.

5. Film, który mimo słabych ocen mi się podobał.

„Star Wars. Ostatni Jedi” – Mam bardzo mieszane uczucia, co do tej produkcji. Niby wszystko OK, ale czegoś zabrakło. Czekam na kolejną część. Może będzie lepiej.

6. Honorowe wzmianki.

Nie mogę nie wspomnieć o cudownym re-make’u aktorskim „Pięknej i Bestii”, który skradł moje serce równie mocno, co kreskówka Disney’a tak wiele lat temu. Oraz o filmie „Gifted”, który przeszedł trochę bez echa w naszym kraju. Jest to historia młodego mężczyzny ( Chris Evans), który musi walczyć o prawo do opieki nad swoją genialną siostrzenicą ze swoją matką. Niby historia oklepana, ale zagrana w taki sposób, że nie mogłam się oderwać. Jeśli nie widzieliście filmu to serdecznie Wam go polecam.

No i to by było na tyle, jeśli chodzi o tegoroczne filmy. Nie było ich zbyt wiele, może w przyszłym roku będę bardziej sumienna z filmami i serialami. Kto wie? 😉

A tymczasem życzę Wam szampańskiej zabawy i Szczęśliwego Nowego Roku! 🙂

Z filmowym adieu,

Meg.

 

Zamieszczone w Film

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s