Episode #204 : ” Granice między snem a jawą są bardzo cienkie.” czyli słów kilka o nowym fenomenie wydawniczym prosto z Holandii – „Spektrum.Leonidy” Nanna Foss.

Okladka_Spektrum_Leonidy_II01

Autor: Nanna Foss.

Tytuł: „Spektrum. Leonidy”

Wydawnictwo: Driada.

Liczba stron: 540.

Pewnego dnia, piętnastoletnia Emi śni o chłopcu o turkusowych oczach. A potem, ten sen przelewa na papier, dbając o każdy szczegół jego idealnej twarzy. Dziewczyna nie wyróżnia się wśród rówieśników. Jest nieśmiała i woli spędzać czas ze swoim niewidomym przyjacielem Albanem i jego bratem Linusem. Lecz, gdy pewnego dnia widzi swojego „chłopca ze snów” w prawdziwym życiu, nie może uwierzyć w to, co widzi.  I od tamtej chwili, jej zwyczajne życie zamienia się w pasmo niesamowitych przygód…A co z nich wyniknie? Tego już musicie się dowiedzieć, sięgając po tę opasłą, jak na pierwszy tom, książkę.

Początkowo nie byłam zbyt przekonana, co do tej historii. Wydawała mi się jakaś taka nudna. Główna bohaterka była niewyraźna i szara. Pomimo, iż to ona prowadziła narrację tej historii, to miałam wrażenie, że jej tam w ogóle nie ma. Jednak z każdą kolejną stroną, moje odczucia, co do niej się zmieniały. Tak samo, jak i do całej historii. Gdy zaczynałam przygodę z tą książką, nie wróżyłam jej zbyt dobrze. Lecz dałam jej szansę i nie żałuję. Jedną z najmocniejszych stron tej opowieści, są jej bohaterowie, z którymi każdy może się zidentyfikować. Osobiście bardzo polubiłam niewidomego przyjaciela głównej bohaterki, Albana oraz jego brata Linusa. Przypominali mi moich dawnych przyjaciół z dzieciństwa.

Historia sama w sobie wydaje się być połączeniem kilku motywów w jeden, co jak dla mnie grało na plus całej opowieści. Lecz przez cały czas czekałam na jakiś wielki zwrot akcji, na coś więcej niż tylko pokazywanie szczątków informacji przez pryzmat relacji między bohaterami. A gdy już go dostałam to miała takie… Aha. No w sumie, coś się wreszcie tutaj zaczęło dziać. I do samego końca nie mogłam się oderwać od lektury.

Zgrabnie napisana powieść młodzieżowa z elementami fantastyki. Czytało mi się ją całkiem dobrze, choć początek był trochę nudny. Chętnie sięgnę po kolejne tomy, by dowiedzieć się czegoś więcej o naszych bohaterach, którzy są tak różni a jednocześnie tak podobni do siebie. Jestem ciekawa kolejnych tomów i na pewno po nie sięgnę, gdy się ukażą, gdyż końcówka pozostawiła wiele pytań.

Nie mogę też nie wspomnieć o pięknej szacie graficznej książki, która przykuwa wzrok tajemniczym wzorem i pięknym kolorem. I w tym przypadku okazało się, że okładka jest równie dobra, co sama treść.

Z czytelniczymi pozdrowieniami,

Meg.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s