Episode #202 : Warsaw Comic Con 2017, czyli jak się robi konwenty w Polsce.

Witajcie!

Dziś zamierzam opowiedzieć Wam o jednej z fajniejszych imprez, jakie miały miejsce w ostatnich miesiącach. Warsaw Comic Con 2017 Fall Edition odbył się w podwarszawskim Nadarzynie w dniach od 22 do 24 listopada. Na imprezę licznie ściągnęli zarówno fani popkultury, komiksów, filmów i seriali ale i same gwiazdy. Podczas tego wydarzenia, można było spotkać między innymi aktorów z „Gry o Tron”, „Pamiętników Wampirów” czy „Teen Wolfa”.

Uczestnicy jesiennej edycji Warsaw Comic Conu, mogli uczestniczyć w szeregu paneli dyskusyjnych z twórcami, organizowanych przez poszczególne strefy. Mnie osobiście zachwyciła piękna wystawa modeli z filmu „Gwiezdne Wojny”. Odwzorowany niemal w idealnych proporcjach model X-Winga czy kultowa „Kantyna” z „Nowej Nadziei” były gratką dla fanów serii. Podczas wydarzenia można było też skorzystać z konsoli Nintendo, czy pograć w gry planszowe, które miały mieć dopiero swoją premierę lub miały podczas imprezy.

Jednym z głównych punktów programu, poza rzecz jasna spotkaniami z gwiazdami, był konkurs cosplay, który poprowadził Jakub Ćwiek. Uczestnicy mogli wygrać cenne nagrody, dzięki którym będą mogli dalej rozwijać dalej swoją pasję. A na tegorocznej edycji Comic Conu, odbył się też po raz pierwszy konkurs międzynarodowy. Choć nie było zbyt wielu uczestników, jak na tego typu konkursy na innych konwentach, to i tak było na co popatrzeć. Stroje i pokazy oszałamiały. Wcale nie dziwię się sędziom, że mieli problem z wyborem najlepszego.

Muszę przyznać, że po raz pierwszy na tego typu imprezie, nie czułam się jakbym nagle znalazła się w za małym pomieszczeniu ze zbyt dużą ilością ludzi na metr kwadratowy. Pomieszczenia, w których znajdowały się zarówno strefy dla graczy jak i wystawcy, były przestronne i swobodnie można było się między nimi przemieszać. Tutaj muszę dać dużego plusa. Jeśli chodzi o rozkład całego wydarzenia, to nie było tak źle. Wszystko było oznaczone i łatwo można było trafić do odpowiedniej sali czy nawet do odpowiedniego wystawcy. I tutaj, goście jesiennej edycji wydarzenia nie mogli narzekać na brak gadżetów. Pojawiło się tak wielu wystawców, że czasami można było dostać oczopląsu. Jednak nie jest to minus, wręcz przeciwnie. Fani Doktora Who, mogli zrobić sobie zdjęcie przy serialowym „tardis” a miłośnicy „Powrotu do przyszłości” mogli zasiąść za kierownicą prawdziwego DeLoreana! Mnogość gadżetów filmowych na pewno jest ogromnym plusem tego wydarzenia.

Niestety, nie wszystko było tak piękne i wspaniałe, zatem muszę wspomnieć o dwóch może niezbyt przyjemnych, a jednak istotnych sprawach. Pierwsza sprawa to organizacja przy strefach autografów i zdjęć. Tam to się rozgrywała istna walka o każdy centymetr wolnej przestrzeni, często zdarzało się, że ochrona nie udzielała żadnych informacji a nawet wprowadzała w błąd osoby stojące w kolejkach! Oczywiście to się zdarza bardzo często na tego typu imprezach, jednak powinno się zachować poziom i powstrzymać się od uszczypliwych komentarzy. Lecz najbardziej bulwersującą sprawą była kwestia nie dogrania czasowego między poszczególnymi strefami, przez co wiele osób nie zdążyło załapać się na zdjęcie z ulubieńcem. Na szczęście organizatorzy nie stwarzali problemów ze zwrotami w razie potrzeby, jednak takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. Druga rzecz to wyjazd z terenu imprezy. Niestety ilość i częstotliwość przyjazdu darmowych autobusów pozostawiała wiele do życzenia. Mam nadzieję, że na przyszłych edycjach to się poprawi.

Same panele z gwiazdami, były poprowadzone bardzo profesjonalnie i można było się dowiedzieć dużo ciekawych rzeczy na temat pracy na planie, zabawnych anegdot a także wspomnień, które niektórych doprowadzały do łez. Osobiście, bardzo podobał mi się panel Andrew Scotta, który okazał się naprawdę sympatycznym gościem i choć nie jestem fanką „Sherlocka” to tego aktora cenię też za inne jego role, zwłaszcza te teatralne, o których nie omieszkał wspomnieć. Julian Glover i Jack Gleeson opowiadali o swojej przygodzie z „Grą o Tron” a także, ten pierwszy, zachwalał swojego młodszego kolegę i twierdził że nie ma on absolutnie nic wspólnego ze swoim serialowym bohaterem. W niedzielę odbyło się spotkanie z Michaelem Malarkey’em, który podczas swojego panelu zabawiał publikę żartami i zabawnymi anegdotami.

Podsumowując, Warsaw Comic Con Fall Edition, był ciekawym doświadczeniem. Nieco innym, od tych, jakie do tej pory miałam w kwestii konwentów, aczkolwiek jestem mile zaskoczona poziomem tej imprezy.  Mam nadzieję, że będzie się ona rozwijać i wszelkie niedogodności zostaną zażegnane.

Z nerdowym adieu,

Meg.

P.S. Poniżej mała galeria zdjęć, dla Waszej przyjemności 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s