Episode #193: „Bo wszystko to, czym pragniesz być, jest najzupełniej normalne.” czyli o „Mirror, Mirror” Cary Delevigne i Rowan Coleman.

Cara-Delevingne-Mirror-Mirror_okladka

Autor: Cara Delevigne / Rowan Coleman

Tytuł: „Mirror, Mirror”.

Liczba stron: 400.

Wydawnictwo: Jaguar.

Sięgając po „Mirror, Mirror”, nie spodziewałam się niczego. Jakoś nie szczególnie przepadam za Carą Delevingne. Nie przypadła mi do gustu ani jako modelka ani tym bardziej jako aktorka. A gdy usłyszałam, że zamierza wydać książkę, trochę się zaniepokoiłam. Dlaczego? Hmm…Nie sądziłam, że może wyjść z tego coś ciekawego. A tu, proszę. Bardzo pozytywna niespodzianka.

Historia, którą Cara stworzyła wraz z Rowan Coleman, opowiada historię grupy nastolatków, którzy pewnego dnia dowiadują się, że ich przyjaciółka uciekła z domu. Nie było to nic nadzwyczajnego. Bardzo często to robiła, lecz tym razem ta eskapada nie skończyła się dla niej zbyt szczęśliwie. Czy próbowała się zabić? A może ktoś ją próbował skrzywdzić? Tego musieli dowiedzieć się nasi bohaterowie – Red, Leo i Rose.

To, co odkryją w trakcie swojego śledztwa, może być zaskakujące i jednocześnie trochę przewidywalne, bo znów okazuje się, że grupka dzieciaków jest skuteczniejsza niż grupa doświadczonych policjantów.

Pomijając wątek kryminalny, powieść opowiada o wszystkich możliwych patologiach i problemach, jakie mogą przytrafić się młodym ludziom. A ich jedyną ucieczką od nich, jest szkolny zespół, tytułowy „Mirror, Mirror”. Niby nic nadzwyczajnego, jednak coś w tej historii sprawiło, że bardzo przywiązałam się do bohaterów. Rzadko mi się to zdarza, a już zwłaszcza w powieściach młodzieżowych, to tutaj główni bohaterowie skradli moje serce. Cała czwórka była niezwykle szczera i prawdziwa. By jeszcze bardziej podkreślić autentyczność relacji między nimi, w powieści pojawia się mnóstwo przekleństw.  Myślę, że to zabieg, który sprawił, że bardziej wczułam się w tę historię.

[MOŻLIWY SPOILER, CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ]

Mniej więcej w połowie książki następuje bardzo intrygujący zwrot akcji, który sprawia, że musimy cofnąć się kilka stron, by zastanowić się czy coś nam przypadkiem nie umknęło. Wiedziałam, że książka będzie poruszała też wątki związane z zaburzeniami tożsamości, jednak nie spodziewałam się akurat takiego zwrotu akcji.

Wiem, że moja opinia jest bardzo ogólna, ale mam wrażenie, że jakbym napisała coś więcej, to zaspojlerowałabym całą powieść, a tego bym chciała.

Podsumowując, jak na debiutantkę, Cara dała radę. Choć jestem ciekawa, ile z tej książki jest jej, a ile współautorki. Historia mi się podobała, pomimo iż czasami była przytłaczająca, to jednak sprawiła, że obserwowanie zmagań tej czwórki indywidualistów dawało niekrytą przyjemność. Jest to chyba jedna z nielicznych niefantastycznych młodzieżówek, którą śmiało mogę polecić. I tak też właśnie czynię. Jeśli jesteście ciekawi tej książki, to zachęcam do przeczytania. Jestem przekonana, że się nie zwiedziecie.

A tymczasem,

Adieu,

Meg.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s